Książki Usborne – Hity i to co można sobie darować cz. 1

Na wielu blogach językowych oraz parentingowych wśród angielskojęzycznych książeczek dla dzieci prym wiodą te od wydawnictwa Usborne. Są ku temu dwa powody, po pierwsze, książeczki tego brytyjskiego wydawnictwa są naprawdę pięknie wydane, nietuzinkowe, mają wiele atrakcyjnych rozwiązań (flapy -okienka, naszywki sensoryczne, tory i pojazdy, wgłębienia, dziurki, naklejki itp.) więc prócz oczywistych walorów edukacyjnych – językowych są dla dzieci po prostu intrygujące i interesujące. Po drugie, książki wydawnictwa są dystrybuowane na zasadzie pośrednictwa zwykłych osób, które zechcą zostać konsultantami i konsultantkami Usborne i nawet bez zakładania firmy mogą sprzedawać te książki na kiermaszach i targach, organizować warsztaty czy reklamować je na blogach i zachęcać do kupna. W związku z powyższym o książkach tych nie usłyszycie złego słowa.
Nie spotkałam się w necie z żadnym choć odrobinę krytycznym komentarzem w kierunku tych książek, choć osobiście kilka razy się nimi lekko rozczarowałam. Nie jestem konsultantką Usborne, ani żadnej książki nie dostałam za darmo, więc możecie moją listę hitów Usborne kontra to co można sobie darować, potraktować serio.
Jednocześnie dodam, że choć jest to subiektywna lista tego co u nas się sprawdza to mam nadzieję, że zgodzicie się z moim tokiem rozumowania. Od razu wyjaśnię, że przypadki rozczarowań książeczkami dotyczyły ich ceny w stosunku do tego co otrzymałam. Książki Usborne są drogie, ale na niektóre pozycje nie było mi szkoda kasy a innych wiem, że ponownie bym za tyle nie kupiła (no chyba że trafi się coś z drugiej ręki na Allegro czy OLX, wtedy biorę w ciemno i jestem zawsze zadowolona 😉 ).    

1. HIT seria książeczek „That’s not my…”

Wszystkie książki z serii opierają się na tym samym schemacie. Narratorem  jest mała, biała myszka pojawiająca się na każdej stronie, która mówi, że dany bohater -zwierzę, postać lub przedmiot nie jest jej, bo ma np. za puszyste uszy, za szorstkie zęby itp. Dopiero na ostatniej stronie – spoiler! 😉 – mysz znajduje swojego zwierzaka, postać czy przedmiot. Mamy więc na każdej kolejnej stronie (łącznie z okładką!) dokładnie to samo zdanie: „That’s not my np. tiger…”, a następnie cechę charakterystyczną, a na ostatniej stronie zdanie „That’s my tiger… its tail is so soft.”

Seria tych książeczek jest u nas hitem już od dawna i choć zazwyczaj Ala woli teksty rymowane to serię „that’s not my” pokochała od samego początku, a dwie z naszych książeczek zna już na pamięć 😉 Może to zasługa powtarzalności tekstu lub różnorodnych faktur, które dostarczają skrajne doznania dotykowe. Książki z serii niosą nie tylko walory edukacyjne, ale są świetnym sensorycznym doznaniem dla małych paluszków.

MOJA UWAGA: Obecnie seria liczy ponad 40 sztuk. Szaleństwem byłoby mieć je wszystkie, ale i posiadane przeze mnie 7 sztuk to za dużo. Miałam to szczęście, że pierwsze 4 kupiłam przez OLX za cenę mniejszą niż jedna nowa książka. W tych czterech trzy były o zwierzętach i po prostu zauważyłam, że prócz powtarzalności „That’s not my…” oraz cech przedmiotu jak szorstki, ostry, miękki itp. powtarzają się też części ciała tych zwierząt – słowa oznaczające: łapy, ogon, uszy itp. Zupełnie inne słowa były w czwartej książce, tej o pociągu, tam opisywany jest np. komin czy okna jako rusty (zerdzewiały) i shiny (błyszczący), a więc i cechy i elementy przedmiotu były inne. Dlatego myślę, że spokojnie starczą 3-4 pozycje, ale każde z innej dziedziny np. zwierzę, środek transportu, osoba (np. Mikołaj) i jakaś postać (wróżka, bałwan itp.)

2. Hit seria Phonics

Książeczki Phonics są tak napisane by ułatwić czytanie dzieciom, małym native speakerom. Książeczki zawierają więc dużo prostych wyrazów z jednym fonemem i sporo rymów, a sposób czytania dłuższych wyrazów jest wytłumaczony na końcu książeczki. Ala lubi, spokojnie wysłucha do końca a miłość do tej serii jeszcze wzrosła gdy znalazłam na U-tubie część tych książeczek (na obrazku te obrysowane w kole) w formie filmiku. Filmik udostępniałam już w tym wpisie (LINK).

MOJA UWAGA: Serie Phonics są wydawane albo w formie cienkich książeczek z jedną historyjką, albo są zebrane w grubszą księgę z twardą okładką i wtedy mają dołączone CD. Musicie zatem pamiętać, jakie tytuły już macie by kolekcja Wam się nie powtórzyła.

Nasza kolekcja Phonics zaczęła się od przypadkowego dorwania w second handzie książeczki „Hen’s Pens”. Reszta książeczek zaznaczonych w kółku pochodzi ze starszej serii książek i często je można znaleźć np. na Allegro. Ja całą resztę zaznaczonych w kółku kupiłam po 4 zł sztuka na Allegro. Ta stara seria jest opracowana na u-tubie więc filmik lub mp3 do nich możecie spokojnie zdobyć z netu 😉 Gruba książka zbierająca te cienkie ze starej serii oraz z dołączonym CD nosi tytuł „Fat cat on a mat and other tales” i kosztuje ok 80 zł! Wiecie już co sugeruję 😉 starsza seria jest często dostępna na serwisach sprzedażowych, do tego mp3 jest w necie, a 80 zł zostaje w kieszeni. Moim zdaniem starsza seria jest nawet ciekawsza od nowej. Teksty są prostsze, a książeczki (i cienkie i gruba) mają flapy.

Na starszej serii można zatem poprzestać. Ja kupiłam sobie jeszcze „Crow in the snow” z nowej serii. Co dziwne ta seria nie ma już flapów. Pewnie bym na tym skończyła, ale dosłownie miesiąc temu Iza z bloga „Angielski dla każdego” sprzedawała „Cow takes a bow and other tales + CD” po bardzo atrakcyjnej cenie ze względu na uszkodzoną okładkę. No i tym samym mam całą serię w jednej książce i jeszcze CD (tej serii jeszcze nie znajdziecie do ściągnięcia w necie), ale poprzez ten zakup „Crow in the snow” mi się powtórzyło.

3. Można sobie darować – Farmyard Tales

W podobnym stylu i cenie co seria Phonics wydawana jest seria „Usborne Farmyard Tales”. Zwracam Wam od razu na nią uwagę by Wam się nie myliła z Phonics (a szata graficzna bardzo podobna). Tym razem nie mamy ani flapów, ani rymów, ani możliwości kupienia zestawu z CD.  Plusem dla początkujących czytelników jest na pewno to, że książeczki pisane są w czasie Present Simple. Oczywiście jeżeli traficie gdzieś z drugiej ręki w atrakcyjnej cenie to nie wahajcie się ani przez moment. Moja niechęć do „Farmyard Tales” wynika z wysokiej ceny w stosunku do tego co otrzymujemy oraz z tego, że odkryłam coś mega! Coś co bazuje na Farmyard Tales, co warto kupić dużo bardziej, ale o tym w punkcie 5.

4. HIT „Usborne First Reading”, ale tylko z CD!!!

Kolejny u nas hit wydawnictwa Usborne. Coś, co Ala już ze mną słucha oraz coś, co można wykorzystać na lekcjach angielskiego jeżeli uczycie.


Jest to bardzo obszerna seria na różnych poziomach języka oznaczonych na odwrocie książeczek. W serii znajdują się i klasyczne znane bajki i całkowicie nowe i wymyślone.

MOJA UWAGA: serię tą często polecają konsultantki i sprzedają ją w kolekcjach po kilkanaście a nawet kilkadziesiąt sztuk. Jeżeli kupicie je w pakiecie, to nie będą to wersje z CD. Ja polecam kupić kilka sztuk pojedynczo ale w tzw. wersji „English Learner’s Edition”. Obie wersje wyglądają identycznie i jak widzicie na zdjęciu poniżej wiele się ceną nie różnią a …

Printscreen z księgarni Book Depository

… a w wersji „English Learner’s Edition” dostaniecie do książki CD z nagraniem w wersji brytyjskiej i amerykańskiej oraz do ściągnięcia worksheets oraz teacher’s notes. Przykładowe tu (LINK), a tu LINK do całej serii English Learner’s Edition

5. Naklejki od Usborne i HITy i SHITy

To prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjna opinia w tym wpisie. Sticker booki od Usborne są chwalone i wielbione na wielu blogach. Ja natomiast uważam, że wiele z nich nie ma wielkiej wartości edukacyjnej w porównaniu do ich wielkiej ceny. Tak, znów wszystko sprowadza się do ceny (waha się od 35 do 50 zł za egzemplarz). Sticker Booków tym razem nie zdobędziemy z drugiej ręki, no bo po co komu używane, naklejone już naklejki.

Druga sprawa to to, czy naprawdę Sticker Booki niosą ze sobą dużą wartość edukacyjną? Czy dla zdanka z poleceniem po angielsku wato kupić angielskojęzyczną wersję? O tym za chwilę.

Przykładowe strony Sticker Booków. Zdanko polecenia po angielsku

 Musicie też wiedzieć, że Sticker Booki jak i wiele innych książek Usborne wydaje w polskiej wersji językowej wydawnictwo Olesiejuk, oczywiście przynajmniej o połowę, a nawet za jedną trzecią ceny tego co oryginał. Przykład:

„Usborne Dollhouse Dticker Book” a „Naklejkowe Domki. Domek dla lalek”:

Cena polskiej wersji w dyskoncie książkowym Aros

Cena angielskiej wersji w Bookids

Pewnie jeszcze bym dała te 34 zł za wersję angielską, ale czy tego angielskiego w tych książkach naprawdę jest sporo? Warto najpierw taką naklejkową książkę obejrzeć u konsultantki, albo chociażby na U-tubie. W omawianym „Dollhouse…” są głównie angielskojęzyczne nazwy pomieszczeń w domu. Mądra mama może takie nazwy sama nakleić, a trochę grosza zostaje w kieszeni. Zobaczcie sami co jest w środku:

Oczywiście są i bardziej rozbudowane wersje Sticker Booków, z większą ilością tekstu, ale czy słownictwo z angielskojęzycznego tekstu o rodzajach dinozaurów lub ciałach niebieskich i kosmosie jest tak bardzo potrzebne naszym dzieciom?

To może wybrać łatwiejszą tematykę. Coś z serii First Sticker books od Usborne? Też tak myślałam i kupiłam coś nawet Ali, ale okazało się, że po pierwsze ona wcale nie potrzebuje mojego czytania, bo jak widzi kropki to wie, że ma połączyć, jak ma niepokolorowaną postać to wie, że ma pokolorować, a jak gdzieś ma cień- miejsce na naklejkę to wie, że ma ją tam wkleić. Nawet jakby nie wiedziała to i tak nie czyta jeszcze więc takie polecenie czytam jej ja i równie dobrze mogłaby to być polskojęzyczna wersja polecenia, którą jej przeczytam po angielsku.

To może coś bardziej encyklopedycznego. Na wielu blogach jest reklamowana oraz polecała mi ją zaprzyjaźniona konsultantka „First English Words. Sticker and Colouring Book”, ale nie do końca spełniła moje oczekiwania.

Nie podoba mi się w niej to, że podpisy pod obrazkami są już zrobione! Gotowy podpis naklejkę nakleja się na gotowy podpis pod obrazkiem. Zobaczcie sami:

Trochę to bez sensu, czyż nie? Fajne natomiast w „First English Words…” jest to, że nawet po naklejeniu naklejek zostanie nam coś na kształt pierwszego angielskiego słowniczka, więc może jednak warto?

Są natomiast takie Sticker Booki od Usborne, które na pewno warto. Wielu po prostu nie wiedziałam, więc nie mogę uogólnić, że wszystko jest bee. Sama skusiłam się na dwie pozycje, które zainteresowały mnie tematycznie, a nie ma ich jeszcze wydanych w polskiej wersji. Dla Ali są oczywiście za trudne, ale zachowuję je na przyszłość. 😉 Pierwsza to „Art Sticker Book” zawierająca naklejki stu najsłynniejszych obrazów z National Gallery z Londynu (sorry nie mam zdjęć, bo tak to gdzieś schowałam na przyszłość, że nie wiem gdzie 😉 ) Drugi zakup to „Sticker Picture Atlas of the World”. Prócz języka angielskiego mamy tu geograficzny walor edukacyjny.

Jest to atlas z pięknymi mapami, na których brakuje różnych elementów. Podpowiedzi są lekko wyblakłe, więc ponownie wiemy co gdzie nakleić, ale tym razem to plus, bo naklejek jest masa, a dziecko dopiero uczy się i geografii i angielskiego. Po naklejeniu zostanie nam piękny atlas z ciekawymi informacjami po angielsku. Ogromny plus za grafikę oraz różnorodność. Mamy tu: zwierzęta, charakterystyczne ubiory, budowle i w sumie 350 naklejek.

Na zdjęciu obok ‘Sticker Picture Atlas’ znajduje się też polska wersja „Lift- the- flap Picture Atlas”. Super ciekawa pozycja, warto mieć, ale skoro miałam już geograficznego sticker booka po angielsku to „Lift- the- flap Picture Atlas”, który kosztuje ok 70 zł postanowiłam kupić w polskiej wersji językowej za 24 zł w internetowym dyskoncie. Nauczę Ali geografii najpierw po polsku a potem po angielsku. Taki plan 😉

Na osłodzenie mojej opinii o książkach naklejkowych od Usborne, mój hit naklejkowy na koniec. Za najciekawszą naklejkową serię uważam „Farmyard Tales Sticker Stories (nie mylić z Farmyard Tales Sticker Book!). Jest to seria książeczek w formacie a4 zawierająca tekst historyjki w pewnych miejscach z obrazkami zamiast tekstu. Dziecko, które uczy się już angielskiego i potrafi już czytać, czyta samo i próbuje zmierzyć się ze słowem, które przedstawia obrazek. Rodzic w razie czego podpowiada i dziecko wtedy nakleja nalepkę, która prócz obrazka ma też podpis.

Myślę, że bardzo fajna edukacyjna pozycja! Można kupić „Farmyard Tales Sticker Stories” – 5 książek w jednym egzemplarzu za 54 zł (na Book Depository) lub po tytule szukać pojedynczych Farmyard Tales Sticker Stories.

MOJA UWAGA: Farmyard Tales z punktu 3, których nie polecam, a pojedyncze Farmyard Tales Sticker Stories to te same książki, ten sam tekst, z tym, że Sticker Stories jest w formacie a4 i zawiera naklejki. Wartość edukacyjna tych z naklejkami znacznie większa a cena podobna. Porównajcie (printscreeny z Book Depository):

Inne tytuły „Farmyard Tales Sticker Stories” znajdziecie na zdjęciu poniżej.

Co ciekawe. Istnieją też Sticker Stories na podstawie znanych baśni. Mamy na razie tylko tę o Czerwonym Kapturku „Little Red Riding hood” i również bardzo polecam.

Wydawnictwo Book House oraz Zielona Sowa wydają też polską wersję tej serii Usborne pod nazwą „Klasyczne baśnie z naklejkami”. Szkoda tylko, że polskie wersje nie mają podpisanych naklejek. Nalepia się więc naklejkę z obrazkiem na cień obrazka i tyle.


Tym razem więc angielskojęzyczną wersję polecam bardziej! Bardzo polecam 😉

Tym naklejkowym zestawieniem kończę pierwszą część wpisu o książkach Usborne, o tym co polecam, a co nie. Całe zestawienie miało być od razu, ale wyszło tyle zdjęć, że pewnie i ten wpis wolno Wam się otwiera. Dajcie znać w komentarzu czy wszystko śmiga, czy Wam się moje zestawienie i rozumowanie podoba, co myślicie. Jeżeli Wam się podoba lajkujcie, udostępniajcie, doceniajcie! Dziękuję!

Książki Usborne co polecam czego nie warto
Książki Usborne hity czy nie
Książki Usborne, które najlepsze do nauki angielskiego