Na wszystko mają słowo cz.2


Jakiś czas temu przedstawiłam Wam kilka słów, których odpowiedników próżno szukać w języku polskim. Angielski wydaje mi się specyficzny pod tym względem. Znajdzie się tam jedno słowo na określenie czegoś co u nas trzeba przetłumaczyć opisowo. Na „czapę śniegu na dachu samochodu”, na „podróż sponsorowaną z pieniędzy rządowych” czy na „dar dokonywania przypadkowych odkryć”. Szczegóły tu.

Dziś wpis w podobnym tonie. Przedstawiam kilka słów, które w polskim nie mają odpowiednika w formie jednego słowa.

 

Chick-flick – film przeznaczony tylko dla kobiet

In-joke – żart branżowy rozumiany tylko przez ludzi z pracy
Jetsam – rzeczy wyrzucane za burtę statku by statek odciążyć (nie balast – ballast) zazwyczaj przewożony towar / oznacza także rzeczy wyrzucone już na brzeg
Flotsam – rzeczy wyrzucone za burtę, które jeszcze pływają po wodzie

Credit Cookie – dodatkowa scena w filmie wyświetlana podczas napisów końcowych (closing credit)

Viewshaftwidok na jezioro, góry (ładny krajobraz) między 2 budynkami

Workie– ktoś pracujący za darmo (na praktyce)

Backie selfie własnych pleców

PUA skrót od pick-up artist; – osoba ,która uczy innych jak podrywać kobiety

book of Numbers – Księga Liczb z Bibli

Inkhorn terms – uczone słowo, wyrażenie zapożyczone z łaciny lub greki. Pierwotnie słowa określane jako inkhorn terms tłumaczono jako „term of gentlemanly abuse”. Chodzi o to, że były to słowa, których nadużywali pisarze i osoby wykształcone, przy czym były to słowa nieznane większości ludzi. Znana jest walka XIX wiecznego poety Williama Barnesa z nadużyciem takich słów (długo walczył z nadużyciem ówczesnego neologizmu ‚photograph’ i chciał go zastąpić łatwiejszym i bardziej rozpoznawalnym ‚sun print’). 😉 Więcej o inkhorn terms na stronie http://www.worldwidewords.org/articles/inkhorn.htm

Spodobał Ci się ten wpis? Polub więc mojego bloga na Facebooku lub zapisz się na newsletter lub obserwuj na Zblogowani.